A za mgłą srebrną znów jasność dniowa.

Gdy na złocistym siedli dywanie,

Na znak Hetmana, z dala za mgłami

Zabrzmiały arfy — słychać śpiewanie,

Stłumione zrazu echem i łzami

Cichej fontanny — Potem ze śpiewem,

Dwanaście dziewic, kwiaty kobierca

Depce — i płynie z zasłon powiewem.

Basza dłoń prawą podniósł do serca,

Potem zbladł cały, oczy odwrócił.