Oto mój zamek, zamek się pali!

W zamku twój ojciec! — A basza mściwy

I nad nią jeszcze zemsty dokonał.

Przekleństwo jemu!” — westchnął — i skonał.

Zaledwo skonał — przez kwiatów niwy,

Rzucając za się wzrok niespokojny,

Na koniu Turek przeleciał zbrojny,

I zniknął we mgle — Śmiech dziki Xeni

Smutnie po rosach zabrzmiał. — „Mam syna!

Ojciec mój skonał pośród płomieni.