Nadludzką sztuką wzniosła filary —
Lecz kiedy wzniosła? Nikt nie pamięta.
Niejeden rybak wieczorną dobą,
W Czertomeliku płynąc ostrowy7;
Słyszał przed sobą, słyszał za sobą
Śpiew słodszy, milszy niż szum dnieprowy.
A rybak milczał, płynął pomału —
Kiedy wieczorne zorze zapadły,
Widział jak w zamku okna z kryształu,
To się paliły, to znowu bladły;