Usta przymknięte, w nich piastr turecki.
Xeni do małej zbliża się truny;
I strasznie drżała ręka dziewicy,
Gdy podnosiła czarne całuny,
Splamione gęsto łzami gromnicy.
O nieba! dziecię pod całunami,
Piękne i żywe. — Xeni pobladła,
I przed hetmanem, zalana łzami,
Klasnęła w dłonie — do nóg upadła.
„Mój luby”, rzekła, „to dziecię — dziecię!