Huk ognia, trzask domów co lecą w otchłanie! —

Rwę struny torbanu i ręka drży z trwogi.

Śpiewając, sam jestem jak Turek wybladły,

Choć widzę ogniska płonące po chatach,

Zatrważa mię każdy liść z drzewa opadły

I szelest sumaka co śmiga po kwiatach —

Jak ciche, błękitne przystanie Synopy24! —

Wokoło na palach podnosi się szaniec,

A fala błękitna konała u stopy

Latarni portowej, gdzie w nocy kaganiec25