Ukazał się rycerz na wieży krużganku,

W turbanie na głowie, w tureckim ubiorze.

Spojrzała dziewica, westchnęła boleśnie,

I oczy odwraca, zapomnieć by chciała,

Bo tego rycerza widziała gdzieś we śnie.

Znów patrzy — o nieba! tatarska to strzała

Puszczona pod chmury ze skrzydłem płomiennym,

Wróciła na wieżę i zgasła na szczycie.

To może w jej oku zroszonym i sennym,

Lśni gwiazda przelotna po niebios błękicie?