Za wszelką cenę szukać musimy ratunku.

Nadchodzą wakacje. Jedyna pora, gdy wynędzniały organizm mieszczucha może zakosztować świeżego powietrza łąk, pól i lasów naszych. Jeszcze nie wszystkie lasy wycięte... jeszcze nie wszystkie wsi zniszczone. Przeciwnie, słyszymy ciągle, że wiele wsi i miasteczek w zachodniej części Królestwa, gdzie nawałnica wojenna gwałtownie, ale krótko się prześlizgnęła już prawie dwa lata temu, że tam istnieje dobrobyt, że produkcja ziemi trwa bez przerwy, że bajeczne ceny plonów rolnych i gospodarczych pozwalają nawet na „robienie grosza”, że obywatel ziemski tam się bogaci. I czyżby on miał być złym Polakiem — ten obywatel włościanin czy szlachcic — czyżby nie zechciał dać posłuchu Stolicy Polski w celu ratowania jej biednych, nędzą zagrożonych dzieci? Nie, to jest niemożebne10. Trzeba tylko, żeby nasz głos ich doszedł; trzeba, żeby zrozumieli, że to nie dobroczynność, lecz OBOWIĄZEK, że musi każdy Polak ratować przyszłość swego narodu.

A teraz jeszcze jedna rzecz dość drażliwa.

Tak w najbliższych okolicach Warszawy, jak nieco dalej są instytucje, gmachy, zakłady — często w bardzo dobrych warunkach zdrowotnych położone, w parku, w dużym ogrodzie lub w lesie — które są przeznaczone dla nieuleczalnych starców, paralityków, obłąkanych. I zachodzi pytanie o charakterze społeczno-narodowym. Czy nie popełnimy błędu, nielogiczności, wprost zbrodni, otaczając wygodami gnijących rakowatych, paralityków czy szaleńców, podczas gdy ten rdzeń, ta przyszłość narodu — umiera z gruźlicy, wycieńczona. W braku odpowiednich leczniczych pomieszczeń rzucam to pytanie, niech przyszły samorząd wobec nadzwyczajnych obecnych warunków i nieprzewidzianych dalszych zechce wziąć to pod uwagę.


Nadzwyczajne warunki wojenne i następne powojenne zapewne wytworzą wiele innych zagadnień i palących ran związanych z ogólną nędzą, z upadkiem przemysłu i handlu z wyczerpaniem zasobów ludzi względnie dotąd zamożnych! W tej małej broszurce wysunęłam sprawy na dziś najbardziej pilne, najbardziej jaskrawe, rzucające się w oczy każdemu Polakowi głęboko miłującemu swą Ojczyznę i rozumiejącemu, że znaczne liczebne zmniejszenie naszego narodu, kiedy ma nastąpić dawno oczekiwana chwila odrodzenia, jest szkodliwe, straszne, przerażające.

Ratujmy samych siebie.

1) Przez jak najszerszy współudział, czy to materialny, czy społeczny we wszystkich istniejących u nas instytucjach ogarniających swym ramieniem matkę i dziecko, jak Towarzystwo Opieki nad Niemowlętami, Towarzystwo Opieki nad Dziećmi, Towarzystwo nad Ubogimi Matkami, Towarzystwo Kolonii Letnich, Kropla Mleka, ochronki, żłobki, przytułki itd.

2) Specjalną zwrócić uwagę na niepomiernie szerzącą się gruźlicę przez:

a) Podniesienie zdrowotnych warunków mieszkaniowych, a w pierwszym rzędzie przez zakaz zamieszkiwania suteryn, poddaszy, wilgotnych, ciemnych nor, których typem są mieszkania stróżów warszawskich.