doradzał mi w sprawach mapy i deszczu.
Potem bity amen pakowały się manatki,
żeby nie zapomnieć niczego, co może się
przydarzyć przed nowiem.
Położyłam cyrkiel na szali. Ważny język
ani drgnął. Radosne, podwodne komunikaty
urywały się w połowie. Bo nim zdołał się
zrozumieć koniec z początkiem,
na brzegu wyłączano urządzenie.