osiągnąć podobny błogostan, do jakiego dochodzą mistycy. Na to odpowiem,

że nie na błogostanie zasadza się doświadczenie mistyczne, ale na tym, że człowiek

naprawdę spotyka się z Bogiem — niezależnie od tego, co odczuwa i czy w ogóle

coś wówczas odczuwa. W nocy ducha spotkanie z Bogiem może — nie musi — być

głębsze niż w momentach najżarliwiej odczuwanej radości. Błogostan osiągany

przez mistyków (nie zawsze zresztą i nie przez wszystkich) jest prawdopodobnie

zjawiskiem ubocznym, uwarunkowanym fizjologicznie, a towarzyszącym

poszukiwaniu Boga możliwie całym sobą i z całym samozaparciem. Nie po to

szukamy Boga, żeby przeżywać błogostany, szukamy Go dla Niego samego.

Natomiast tam, gdzie się używa środków chemicznych, błogostan jest celem