Bóg jest miłością bezinteresowną, a miłości przecież nie utożsamia się ani

z lekceważeniem, ani z zupełną pasywnością.

Ascetyzm panował na prawicy, kwietyzm na lewicy. Spór między Fénelonem

a Bossuetem otrzymuje z tego punktu widzenia ogromnie ludzkie znaczenie.

Bossuet dostrzegł w kwietyzmie pierwszą, wciąż jeszcze nieśmiałą i skrytą

zapowiedź katastroficznego pomieszania Boga z człowiekiem, które miało

napiętnować erę nowożytną. Zepsucie kwietystyczne na polu religijnym równało

się zepsuciu demokratycznemu w dziedzinie polityki: jedno i drugie jest owocem

gorączkowego pośpiechu bezsilnego bytu, który, nie mając już sił do walki ani

zapasów, by czekać, spieszył się z realizacją swojego marzenia pełni i szczęścia