— Co mnie obchodzi twój morderca — burknął Povondra z wyraźnym zniecierpliwieniem. — Czytam właśnie, że wybuchło napięcie między Japonią i Chinami. To poważna sprawa. Tam są zawsze poważne sprawy.

— Myślę, że już go nie złapią.

— Kogo?

— Tego mordercę. Gdy ktoś zabije kobietę, rzadko go łapią.

— Japończykom nie podoba się, że Chiny regulują Żółtą Rzekę. To jest polityka. Dopóki ta Żółta Rzeka będzie robić, co jej się żywnie podoba, Chinom w każdej chwili grozi powódź i głód, a to Chińczyków osłabia, rozumiesz? Pożycz mi nożyczki, mamuśko, ja sobie to wytnę.

— Po co?

— Piszą, że na tej Żółtej Rzece pracuje dwa miliony Płazów.

— To dużo, nie?

— No pewnie. Bez dwóch zdań opłaca je Ameryka. Dlatego te żółtki chciałyby wsadzić tam własne Płazy. Aaa, patrzcie, patrzcie!

— Co tam masz?