— „Petit Parisien” pisze, że Francuzi nie będą tym zachwyceni. To prawda. Ja też bym nie był zachwycony.
— Czym byś nie był zachwycony?
— Tym, że Włochy chcą powiększyć wyspę Lampeduzę. To jest szalenie ważna strategiczna pozycja, wiesz? Włosi mogliby z Lampeduzy zagrażać Tunisowi. Tutaj „Petit Parisien” pisze, że Włosi chcieliby z tej Lampeduzy uczynić morską twierdzę pierwszej klasy. Ponoć mają tam sześćdziesiąt tysięcy uzbrojonych Płazów. Tego nie można lekceważyć. Sześćdziesiąt tysięcy to są dwie dywizje, mamuśko. Mówię ci, że na Morzu Śródziemnym kiedyś jeszcze do czegoś dojdzie. Pokaż, wytnę to sobie.
Tymczasem pod pracowitymi rękami Povondrowej Cejlon został zredukowany mniej więcej do rozmiarów wyspy Rodos.
— A Anglia — rozmyślał głośno ojciec Povondra — też będzie mieć problemy. W Izbie Gmin mówiono, że ponoć Wielka Brytania zostaje w tyle za pozostałymi państwami w tych wodnych budowach. Podobno inne kolonialne potęgi budują na wyścigi nowe wybrzeża i lądy, podczas gdy rząd brytyjski w swej konserwatywnej nieufności wobec Płazów... To prawda, mamuśko. Anglicy są strasznie konserwatywni. Znałem jednego lokaja z ambasady brytyjskiej, który za żadne skarby świata nie wziąłby do ust czeskiego salcesonu. Ponoć u nich się tego nie jada, więc on też nie będzie jeść. Nie dziwota, że ich inne państwa prześcigną. — Povondra pokiwał poważnie głową. — A Francja poszerza swoje wybrzeże pod Calais. Gazety w Anglii podnoszą teraz wrzawę, że Francuzi będą ich ostrzeliwać przez Kanał, kiedy się ten Kanał zwęzi. Mają za swoje. Mogli sami poszerzyć swoje wybrzeże koło Dover i ostrzeliwać Francuzów.
— A czemu mieliby do nich strzelać? — zapytała Povondrowa.
— Ty tego nie rozumiesz. To są sprawy wojskowe. Nie zdziwiłbym się, gdyby się tam kiedyś zakotłowało. Tam albo gdzie indziej. Robi się naprawdę poważnie... Teraz, przez te Płazy sytuacja na świecie jest zupełnie inna, mamuśko. Zupełnie inna.
— Myślisz, że może wybuchnąć wojna? — spytała z troską Povondrowa. — Chodzi mi o naszego Franka, żeby nie musiał na nią iść.
— Wojna? — zastanowił się Povondra. — Musi dojść do wojny światowej, żeby państwa mogły rozdzielić między siebie morza i oceany. Ale my pozostaniemy neutralni. Ktoś przecież musi zostać neutralny, żeby dostarczać broń i wszystko inne pozostałym. Tak to jest — stwierdził Povondra. — Ale tego wy, kobiety, nie rozumiecie.
Povondrowa zacisnęła wargi i szybkimi ściegami dokańczała usunięcie wyspy Cejlon ze skarpetki młodego Franka.