— No i...
— Podobno spędza tam urlop jakiś kapitan Vantoch. Ponoć urodził się w tym Jevíčku.
— Jaki Vantoch?
— Taki grubas. Niby jest kapitanem żeglugi morskiej, ten Vantoch. Ludzie mówili, że łowił gdzieś perły.
Pan Golombek spojrzał na pana Valentę.
— A gdzie je łowił?
— Na Sumatrze i na Celebes... w ogóle gdzieś w tamtych stronach. Ponoć spędził tam trzydzieści lat.
— Człowieku, to jest pomysł — stwierdził Valenta. — To mógłby być świetny reportaż. Pojedziemy tam, Golombku?
— Możemy spróbować — odparł Golombek, zsuwając się z biurka, na którym siedział.
— To tamten pan — powiedział oberżysta w Jevíčku.