Jensen skinął głową.
— Pływam teraz z Marsylii do Sajgonu. A ty?
— Ja mam urlop — pochwalił się Dingle. — Więc jadę do domu, sprawdzić, ile mi przybyło dzieci.
Jensen pokiwał głową z powagą.
— To znaczy, że znowu cię wylali, co? Picie na służbie i temu podobne rzeczy. Gdybyś chodził do Ymki20, tak jak ja, człowieku, to byś...
Dingle zrobił śmieszną minę.
— Tutaj jest Ymka?
— Przecież dzisiaj sobota — burknął Jensen. — A ty gdzie pływałeś?
— Na takim trampie — odparł Dingle wymijająco. — Wszystkie możliwe wyspy, tam na dole.
— Kapitan?