Li oparła się na łokciu.

— Myślałam już o tym. Kąpałabym się i śpiewałabym na skale.

— W piżamie?

— Bez — odparł koteczek. — Nie sądzisz, że byłby to ogromny sukces?

— Przecież nie grałabyś cały czas naga — mruknął Abe z wyraźną dezaprobatą.

— Czemu nie? — zdziwiła się niewinnie. — Co by w tym było złego?

Mr Abe burknął coś niezrozumiale.

— A potem... — zastanawiała się Li. — Poczekaj, już mam. Potem uprowadziłby mnie goryl. Wiesz, taki strasznie owłosiony, czarny goryl.

Mr Abe zaczerwienił się i starał się ukryć swoje przeklęte nogi jeszcze głębiej w piasku.

— Przecież tu nie ma żadnych goryli — oponował mało przekonująco.