Koteczek spoglądał na palce u swych nóg.

— Powinien być... bez niczego, jak ci ludożercy.

Mr Abe kręcił głową.

— Kochanie, to by nie przeszło. Wszyscy sławni tenorzy są strasznie grubi.

— Szkoda — zmartwił się koteczek. — To mógłby go zagrać Fred, a tenor tylko by śpiewał. Wiesz, jak się robi taką synchronizację w filmie.

— Ale przecież Freda pożarł rekin!

Koteczek się rozgniewał.

— Nie możesz być tak strasznie realistyczny, Abe! Z tobą w ogóle nie można rozmawiać o sztuce! A ten naczelnik by mnie całą owinął sznurami pereł.

— Skąd by je wziął?

— Tu jest mnóstwo pereł — stwierdziła Li. — A Fred by z nim z zazdrości walczył na pięści na skale nad morzem w czasie przypływu. Sylwetka Freda na tle nieba byłaby wspaniała, nie sądzisz? Prawda, że to świetny pomysł? W trakcie walki obaj spadliby do morza. — Koteczek się rozchmurzył. — Teraz mogłaby nastąpić ta scena z rekinem. Ale Judy by się wściekła, gdyby Fred zagrał ze mną w filmie! A ja bym poślubiła tego pięknego dzikusa. — Złotowłosa Li aż podskoczyła. — Stalibyśmy tu na tym brzegu... na tle zachodzącego słońca... całkiem nadzy... i film powoli by się kończył. — Li zrzuciła płaszcz kąpielowy. — Idę do wody.