— Najf. Najf.
— Li.
Ale Li nie krzyczała ani nie uciekała. Li uniosła ręce w górę, a płaszcz kąpielowy zsunął się z jej ramion. Naga Li machała obiema rękami kołyszącym się cieniom i posyłała im całusy. Na jej drżących wargach pojawiło się coś, co każdy musiałby nazwać czarującym uśmiechem.
— Jesteście takie słodkie — powiedział szczebiotliwy głosik i białe ręce znowu wyciągnęły się ku tym kołyszącym się cieniom.
— Chodźże, pomóż mi — burknął Abe trochę niegrzecznie, spychając łódź głębiej do wody.
Koteczek Li podniósł swój płaszcz kąpielowy.
— Żegnajcie, kochane!
Słychać było, jak cienie pluskają już w wodzie.
— Pospiesz się, Abe — syknął koteczek, brodząc w stronę łodzi. — Już tu są.
Mr Abe Loeb rozpaczliwie starał się zepchnąć łódź do wody. Teraz weszła do niej jeszcze panna Li i machała ręką w geście pożegnania.