Trzy latarki zwróciły snopy światła ku ziemi.

— Znalazłem jedną ogromną!

— To moja! — krzyknął koteczek Li.

— Fred — odezwała się lodowato panna Judy.

— Zaraz — powiedział Fred, brnąc w piasku po kolana.

— Fred, chcę wrócić na jacht!

— Niech ktoś cię tam zawiezie — bąknął Fred, bardzo zajęty. — Cholera, ale zabawa!

Trzej panowie i panna Li nadal poruszali się w piasku jak wielkie robaczki świętojańskie.

— Tu są trzy perły — zameldował kapitan.

— Niech pan pokaże, niech pan pokaże! — piszczała zachwycona Li, czołgając się na kolanach w stronę kapitana. W tej chwili rozbłysło światło magnezji i zaterkotała korbka aparatu filmowego.