— Tak, pod wodą. W ich tajemniczym królestwie, wiesz? One tam przecież mają miasta i wszystko.
— Kochanie, przecież musiałabyś się tam utopić!
— Nie bój się, umiem pływać — odparł beztrosko koteczek Li. — Tylko raz dziennie wypływałabym na brzeg, żeby nawdychać się powietrza. — Li zaprezentowała ćwiczenie oddechowe połączone z wyprężeniem piersi i ruchami ramion jak przy pływaniu. — Jakoś tak. A na brzegu zakochałby się we mnie... na przykład młody rybak. A ja w nim. Do szaleństwa — westchnął koteczek. — Wiesz, on byłby taki piękny i silny. I te trytony chciałyby go utopić, ale ja bym go ocaliła i poszłabym z nim do jego chaty. A te trytony by nas tam oblegały... no, a potem, na przykład, wy przyszlibyście nas uratować.
— Li — powiedział Fred poważnie — to jest tak potwornie głupie, że faktycznie można by to nakręcić. Byłbym zdziwiony, gdyby stary Jesse nie zrobił z tego megahitu.
Fred miał rację. Powstał z tego w swoim czasie superfilm produkcji Jesse Loeb Pictures z panną Lily Valley w roli głównej. Przy jego realizacji zatrudniono sześćset nereid, jednego Neptuna i dwanaście tysięcy statystów przebranych za różne przedpotopowe jaszczury. Lecz zanim do tego doszło, upłynęło wiele wody i sporo się wydarzyło, a mianowicie:
1. Schwytane zwierzę, trzymane w wannie w łazience koteczka Li, przez dwa dni cieszyło się żywym zainteresowaniem całego towarzystwa; trzeciego dnia przestało się ruszać, a panna Li stwierdziła, że biedactwo tęskni; czwartego dnia zaczęło cuchnąć i musiało zostać wyrzucone w stanie zaawansowanego rozkładu.
2. Z ujęć nakręconych na lagunie nadawały się do użytku tylko dwa. Na jednym koteczek Li przysiada ze strachu, machając rozpaczliwie rękami na widok stojących zwierząt. Wszyscy twierdzili, że to fantastyczne ujęcie. Na drugim widać było trzech mężczyzn i jedną kobietę, klęczących z nosami przy ziemi; wszyscy byli tyłem i wyglądali, jakby się czemuś kłaniali. To ujęcie zostało usunięte.
3. Co się tyczy propozycji tytułów prasowych, wykorzystano niemal wszystkie (łącznie nawet z tą przeddyluwialną fauną) w setkach amerykańskich i światowych dzienników, tygodników i magazynów. Pod tytułami zamieszczono opisy całego wydarzenia z wieloma szczegółami i zdjęciami, między innymi fotografię koteczka Li pośród jaszczurów, fotografię samego jaszczura w wannie, fotografię samej Li w stroju kąpielowym, fotografię panny Judy, Mr Abe’a Loeba, Baseball Freda, kapitana jachtu „Gloria Pickford”, samej wyspy Taraiwa i samych pereł, rozłożonych na czarnym zamszu. To zapewniło karierę koteczkowi Li. Odmówiła ona nawet występów w varieté i oświadczyła reporterom gazet, że zamierza poświęcić się wyłącznie Sztuce.
4. Pojawili się jednak ludzie, którzy powołując się na swe specjalistyczne wykształcenie, twierdzili, że jeśli sądzić na podstawie zdjęć, nie chodzi o żadne prastare jaszczury, lecz o pewien rodzaj salamander. Jeszcze więksi specjaliści twierdzili, że ten rodzaj salamander nie jest znany uczonym, a więc nie istnieje. W prasie rozgorzała długa dyskusja na ten temat, którą zakończył profesor J. W. Hopkins (Yale University) oświadczeniem, że zbadał przedstawione zdjęcia i uważa je za oszustwo (hoax) albo triki filmowe; że widoczne na nich zwierzęta przypominają nieco salamandrę olbrzymią japońską (Cryptobranchus japonicus, Sieboldia maxima, Tritomegas Sieboldii lub Megalobatrachus Sieboldii), ale nieumiejętnie, wręcz dyletancko podrobioną. W ten sposób cała sprawa została na dłuższy czas zamknięta.
5. Wreszcie, w odpowiednim czasie, Mr Abe Loeb ożenił się z panną Judy. Jego najlepszy przyjaciel Baseball Fred był świadkiem Abe’a na ślubie, który odbył się z wielką pompą, z udziałem wielu ważnych osobistości z kręgów politycznych, artystycznych i innych.