— Popatrz, jaszczur! — odezwało się za nim.
Pan Greggs odwrócił się szybko; czarny płaz patrzył na niego, mrugając dolnymi powiekami.
— Brr, ten jest obrzydliwy — powiedział nagle. — Chodźmy stąd, kochanie.
Pan Greggs otworzył usta ze zdziwienia.
— Co?
— Nie gryzie? — zaskrzeczał płaz.
— Ty... ty umiesz mówić? — wyjąkał pan Greggs, nie wierząc własnym zmysłom.
— Ja się go boję — wyrzucił z siebie jaszczur. — Mamusiu, co on jada?
— Powiedz dzień dobry — wykrztusił zdumiony pan Greggs.
Płaz zakręcił tułowiem.