— Kto tam jest? — powtórzył dyrektor.
— Andy. Andrew Scheuchzer.
Sir Charles podszedł bliżej do basenu. Siedział tam tylko wyprostowany i nieruchomy jaszczur.
— Kto to mówił?
— Andy, proszę pana — powiedziała salamandra. — Kim pan jest?
— Wiggam — wykrztusił zaskoczony sir Charles.
— Miło mi — odparł Andrias uprzejmie. — Jak się pan ma?
— Do diaska! — wrzasnął sir Charles. — Greggs! Hej, Greggs!
Jaszczur, nie czekając na dalszy rozwój wypadków, drgnął i błyskawicznie schował się w wodzie.
W drzwiach pojawił się Thomas Greggs, zdyszany i zaniepokojony.