— Słucham pana.

— Greggs, co to znaczy? — rzucił sir Charles.

— Stało się coś, proszę pana? — wyjąkał Greggs niepewnie.

— To zwierzę mówi!

— Proszę wybaczyć — powiedział załamany pan Greggs. — Nie wolno ci tego robić, Andy. Tysiąc razy ci mówiłem, że nie powinieneś naprzykrzać się ludziom swoim gadaniem. Proszę wybaczyć, panie dyrektorze, to się więcej nie powtórzy.

— To wy nauczyliście tego płaza mówić?

— Ale to on zaczął, proszę pana — bronił się Greggs.

— Mam nadzieję, że to się już nie powtórzy, Greggs — powiedział surowo sir Charles. — Będę was miał na oku.

Po pewnym czasie sir Charles i profesor Petrov rozmawiali o tak zwanej inteligencji zwierząt, o odruchach warunkowych i o tym, jak popularne poglądy przeceniają zdolności rozumowe zwierząt. Profesor Petrov wyraził wątpliwość odnośnie koni z Eberfeld, które podobno potrafiły nie tylko liczyć, ale też podnosić do potęgi i pierwiastkować. „Przecież nawet normalny, wykształcony człowiek nie umie pierwiastkować” — powiedział wielki uczony. Sir Charles przypomniał sobie mówiącą salamandrę Greggsa.

— Mam tu salamandrę — zaczął z wahaniem — to ten znany Andrias Scheuchzeri. I ona nauczyła się mówić jak papuga.