Sławny chemik Wilibald (Tybinga) napisał:
„Absolut posiada wszystkie warunki istnienia i naukowego rozwoju, albowiem w sposób wzorowy odpowiada einsteinowskiej teorii względności”.
Kronikarz nie będzie wam dalej zabierał czasu wyliczaniem opinii światowych sław naukowych: wszystko to było zresztą opublikowane w „Aktach Sanctae Sedis”90.
Proces kanonizacyjny posuwał się w szybkim tempie, a tymczasem kolegium wybitnych dogmatystów i egzegetów opracowywało dzieło, w którym na podstawie Pisma Św. i dzieł Ojców Kościoła i Doktorów ustalono tożsamość Absolutu z Trzecią Osobą Boską.
Ale zanim doszło do uroczystej deifikacji, patriarcha konstantynopolitański, jako głowa kościoła wschodniego, zadekretował tożsamość Absolutu z Pierwszą Osobą Boską, Stwórcą. Do tego, zaiste heretyckiego poglądu przyłączyli się starokatolicy, obrzezani chrześcijanie abisyńscy, ewangelicy wyznania helweckiego, nonkonformiści i kilka co większych sekt amerykańskich. Rozgorzała z tego powodu żywa walka teologiczna. Co do Żydów, to rozpowszechniła się między nimi tajna nauka, że Absolut jest to stary Baal, a Żydzi liberalni przyznawali się jawnie, że w takim razie wyznają Baala.
Wolna Myśl zjechała się w Bazylei. W obecności dwóch tysięcy delegatów ogłoszono Absolut jako Boga Wolnych Myślicieli, po czym zaatakowano z niewiarygodną gwałtownością klechów wszystkich wyznań, którzy, jak twierdziła rezolucja, „chcą korzystać z jedynego naukowego Boga i zamknąć go w brudnej klatce dogmatów kościelnych i kleszego zaboboństwa, aby w niej skarlał”. Ale Bóg dostrzegalny dla oczu każdego postępowego, nowoczesnego myśliciela, „nie ma nic wspólnego z średniowiecznym kramarstwem tych faryzeuszów; jedynie Wolna Myśl jest jego parafią, jedynie Bazylejski Kongres ma prawo ustalać naukę wiary i rytuał Wolnej Religii”.
Mniej więcej w tych samych dniach niemiecki Związek Monistów zakładał podczas wielkich uroczystości kamień węgielny pod przyszły Arcychram Atomowego Boga w Lipsku. Doszło przy tym do jakichś starć, szesnaście osób odniosło rany, a sławnemu fizykowi Luttgenowi rozbito okulary.
Nawiasem dodajmy, że tegoż roku na jesieni zdarzyły się jakieś zjawiska religijne w belgijskim Kongu i w francuskiej Senegambii. Murzyni całkiem nieoczekiwanie pozarzynali i zjedli misjonarzy i kłaniali się jakimś nowym bałwanom, które nazywali Ato albo Alolto; później wyszło na jaw, że były to motory atomowe i że w sprawie tej maczali ręce niemieccy agenci i oficerowie. Natomiast w powstaniu muzułmańskim, które wybuchło w Mekce w grudniu tegoż roku, dowiedziono obecności kilku francuskich emisariuszy, którzy w pobliżu Kaaby ukryli dwanaście lekkich atomowych motorów Aero. Późniejsze bunty mahometan w Egipcie i w Tripolisie i rzezie w Arabii kosztowały około 30 000 istnień Europejczyków.
Dwunastego grudnia dokonano wreszcie w Rzymie deifikacji Absolutu. Siedem tysięcy duchownych z gorejącymi świecami w ręku towarzyszyło Ojcu Świętemu do bazyliki Świętego Piotra, gdzie za głównym ołtarzem ustawiono największy dwunastotonowy Karburator, ofiarę koncernu MEAS dla Stolicy Świętej. Obrzęd trwał pięć godzin, przy czym zagnieciono tysiąc dwieście wiernych i gości. Ściśle o godzinie dwunastej w południe zaśpiewał papież In nomine Dei Deus91 i w tejże chwili rozegrały się dzwony wszystkich katolickich świątyń świata, wszyscy biskupi i księża odwrócili się od ołtarza i zwiastowali wierzącemu ludowi: Habemus Deum92.