— Nie, panowie — zawołał Dudieu — na to nie liczcie. Armia francuska jest nietknięta. Jako antymilitarysta! Wielkie rzeczy! U nas było już tylu antymilitarystów! Panowie, dobrze Go pilnujcie: jest to demagog, komunista, un bigot102, diabli wiedzą co tam jeszcze, ale zawsze radykał. Oui, un rabouliste103, c’est ça104. Trzyma się najdzikszych popularnych haseł. Idzie z tłumami. U was, Wasza Książęca Mość — zwrócił się nagle do księcia Trivelino — jest nacjonalistą i upaja się iluzjami imperium rzymskiego. Ale baczność, książę, takim jest tylko po miastach, podczas gdy na prowincji trzyma z klechami i wyczynia mariańskie cuda. Jedną ręką pracuje dla Watykanu, drugą dla Kwirynału. Albo jest w tym jakiś jego zamiar, albo... czy ja wiem. Moi panowie, możemy powiedzieć to sobie szczerze: wszyscy mamy z Nim kłopoty niemałe.

— U nas — rzekł w zamyśleniu Horatio Bumm, opierając się na kiju bilardowym — interesuje się także sportem. Indeed, a big sportsman105. Faworyzuje wszystkie rodzaje gier sportowych. Osiągnął bajeczne rekordy w sporcie i w sektach. Jest socjalistą. Trzyma z mokrymi. Zamienia wodę w drinks106. Niedawno temu na bankiecie w Białym Domu wszyscy, ech, wszyscy się strasznie podgazowali. Wiecie, pili tylko wodę, ale On im ją w żołądku przemienił w drinks.

— To dziwne — wywodził Sir O’Patterney — u nas wygląda raczej konserwatywnie. Zachowuje się jak wszechmocny clergyman107. Meetings108, pochody, kazania na ulicach i such things109. Sądzę, że jest przeciwny nam, liberałom.

Baron Janato ozwał się z uśmiechem:

— U nas jest jak u siebie. Bardzo, bardzo miły Bóg. Bardzo się przystosował. Bardzo wielki Japończyk.

— Jaki tam znowu Japończyk! — zawołał warkliwie generał Buchtin. — Co wy gadacie, batiuszka! To Rosjanin, prawdziwy Rus, Słowianin. Szeroka ruska dusza, Ekscelencjo. Trzyma z nami, mużykami110. Niedawno temu nasz archimandryta111 urządził mu procesję: dziesięć tysięcy świeczek a ludu, gaspada112, jak maku. Zjechały się dusze chrześcijańskie z całej matuszki Rosiji. I cudy nam robi, Ojciec nasz — dodał generał, żegnając się i kłaniając po pas.

Cesarski kanclerz niemiecki podszedł do rozmawiających i po chwili milczącego przysłuchiwania się rozmowie, rzekł:

— Tak, potrafi podobać się ludowi. Wszędzie przybiera mentalność danego kraju. Jak na swój wiek jest zdumiewająco ruchliwy. My to stwierdzamy na sąsiadach. W Czechach na przykład zachowuje się jako kolosalny indywidualista. Każdy ma tam swój Absolut na własną rękę. U nas mamy Absolut państwowy. U nas Absolut dojrzał natychmiast do wyższego państwowego uświadomienia. W Polsce działa niby jakiś gatunek alkoholu... U nas działa... jako... jako... höhere Verordnung, verstehen sie mich113.

— Czy także w waszych krajach katolickich? — z uśmiechem pytał książę Trivelino.

— To są takie lokalne różnice — odpowiedział dr Wurm. — Niech panowie tego nie przeceniają. Niemcy są tak zjednoczone, jak nigdy dotąd. Ale dziękuję waszej książęcej mości za katolickie Karburatory, które do nas przemycacie. Na szczęście są kiepskie, jak wszystkie włoskie wyroby.