— Spokojnie, spokojnie, panowie — wtrącił się w rozmowę Sir O’Patterney. — W zagadnieniach religijnych neutralność! Co do mnie, to łososie łowię na haczyk dwoisty. Onegdaj złowiłem łososia takiej długości. Widzicie panowie? Czternaście funtów.

— A nuncjusz papieski? — zapytał dr Wurm.

— Stolica Święta prosi, abyśmy utrzymali pokój za wszelką cenę. Żąda, aby mistycyzm został policyjnie zakazany. W Anglii nie da się tego zrobić w ogóle... Mówię wam, panowie, czternaście funtów. Heaven114, musiałem się dobrze trzymać, żeby nie wpaść w wodę.

Baron Janato uśmiechnął się jeszcze grzeczniej:

— Ale my nie chcemy neutralności. On jest wielki Japończyk. Cały świat może przyjąć japońską wiarę. My także chcemy rozsyłać po świecie misjonarzy i nauczać wiary.

— Panie baronie — rzekł O’Patterney bardzo poważnie — wie pan, że świetne stosunki naszych państw...

— Anglia może przyjąć wiarę japońską — uśmiechał się baron Janato — i stosunki będą jeszcze świetniejsze.

— Słuchaj, batiuszka — zawołał generał Buchtin — nie chcemy żadnych japońskich wiar. Jeżeli ma być wiara, to niech będzie prawosławna. Niby dlaczego? A dlatego po pierwsze, że jest prawosławna, po drugie, że jest ruska, po trzecie, że tego chce nasz Car, a po czwarte, że my mamy, mości panowie, największe wojsko. Ja, moi panowie, prosto po żołniersku: po prawdzie i sprawiedliwości. Jeśli już jakaś wiara, to tylko nasza prawosławna.

— Dajcież spokój, panowie — rzekł wzburzony Sir O’Patterney. — Nie na to się tu zebraliśmy przecie!

— Całkiem słusznie — rzekł dr Wurm. — Musimy się porozumieć co do wspólnego démarche115 wobec Boga.