Generał Hampl
Manifest ten został odczytany i spowodował pewien zamęt, osobliwie, gdy kościelny od Św. Ducha zaczął na Białej Wieży dzwonić na popłoch. Pan Skočdopole odwiedził biskupa Lindę, który jednakże wyśmiał się z niego. Potem zwołał miejską radę na posiedzenie nadzwyczajne i zaproponował wydać generałowi Hamplowi klucze miejskich bram. Ustalono, że takich kluczy nie ma. Kilka historycznych zamków i klucze, jakie znajdowały się w muzeum miejskim, zabrali Szwedzi. Śród takich kłopotów nadeszła noc.
Przez całe południe, a specjalnie wieczorem, snuli się ludzie alejami w kierunku miejsca „na Młynku”. Gdy spotykali się znajomi, to jeden do drugiego mówił: „Ależ naturalnie, idę i ja popatrzeć na obóz tego błazna Hampla”. Przybywszy „Na Młynek” widzieli łąki pełne już narodu, a przy dwóch bębnach adiutant Hampla przyjmował przysięgę wierności cesarzowi Bobinetowi. Tu i ówdzie płonęły ognie, wokół nich migały ludzkie cienie, jednym słowem wyglądało to wszystko bardzo malowniczo. Niektórzy powracali do Hradca jawnie przygnębieni.
W nocy widok był jeszcze wspanialszy. Burmistrz Skočdopole wszedł po północy na Białą Wieżę i oto widział, że ku wschodowi wzdłuż Orlicy płonęły setki ogni, tysiące ludzi krzątało się dokoła nich, a łuna od ogni była krwawa i ogromna. Najwidoczniej robią tam okopy. Burmistrz zszedł z wieży wielce zatroskany. Stało się jasne, że generał Hampl nie przesadzał, mówiąc o swych siłach wojskowych.
O świcie wyszedł generał Hampl z drewnianego „Młynka”, gdzie całą noc przesiedział nad planami miasta. Kilka tysięcy ludzi na ogół w cywilu co prawda, ale przynajmniej w czwartej części uzbrojonych, stało już w szeregach czwórkami. Tłumy starców, kobiet i dzieci tłoczyły się opodal.
— Naprzód! — zakomenderował Hampl i w tejże chwili zabrzmiały różki i waltornie trębaczy światowej firmy pana Červenego (fabryka instrumentów dętych) i przy dźwiękach radosnego marsza „Zmierził się żywot Jadwidze...” ruszyły zbrojne siły Hampla ku miastu.
Pod miastem zatrzymał generał Hampl swoje zastępy i wysłał naprzód trębaczy i herolda z wezwaniem, aby ludzie nie walczący powychodzili z domów. Jednakże nie wyszedł nikt. Domy był puste.
Mały Rynek pusty.
Wielki Rynek pusty.
Całe miasto puste.