Biegl wraca, a za nim Szczepan, blady, zacięty w sobie; na ubraniu ma źdźbła siana.

— Czemuście mówili, że go nie ma w domu? — krzyczy Biegl na Michała.

— Mówił z rana, że pójdzie do miasta — mruczy Michał. — Czyż ja go pilnuję?

— A tymczasem ukrywał się w sianie. Czemuście się tam schowali, hę?

— Nie chowałem się — odpowiada Szczepan ponuro. — Czemu miałbym się chować? Spałem po prostu.

— A dlaczego nie wyspaliście się w nocy, co?

— Wyspałem się. Czemu nie miałbym się wyspać, proszę pana?

— Więc czemu spaliście teraz?

— Bo nie mam co robić. Dość napracowałem się w służbie.

— Wczoraj pracował cały dzień, proszę pana. Orał pole — wspomaga syna stary Manya.