— Was nie pytam — odciął się Biegl. — Idźcie do izby, żwawo, i Michał też.

— Ach, tak, tak — wzdycha Gelnaj. — A co wy, Szczepanie, na to, co się stało z Hordubalem.

— Ja mu tego nie zrobiłem! — wyrwał się Szczepan.

— Więc już wiecie, że go zabili? — zwycięsko wtargnął do rozmowy Biegl. — A któż to wam o tym powiedział?

— Nikt... Ale gdy człek widzi żandarmów... Pomyślałem, że to pewno coś z Hordubalem będzie.

— A dlaczego akurat z Hordubalem?

— Ponieważ... ponieważ się pokłóciliśmy. — Szczepan zaciska pięści i zęby. — Wyrzucił mnie, pies jeden!

Biegl jest trochę rozczarowany.

— Uważajcie dobrze, Manyo: przyznajecie się więc, że z Hordubalem rozeszliście się w złości.

Szczepan gniewnie błyska zębami.