— E, pobili tej nocy Hordubala, dostał kijem w łeb. Słuchajcie, stary, czy nie zrobił mu tego Szczepan?

Stary kręci głową.

— Ej, chyba nie, proszę pana. Tego nie mógł zrobić Szczepan. Był w domu i spał. Hej, Michał, chodź no tu! Powiedz, gdzie był Szczepan tej nocy?

Michał myśli przez chwilę i mówi powoli:

— Gdzie miał być? Spał na górze ze mną i z Djulą.

— Tak, tak, zaraz sobie to pomyślałem — przyświadcza Gelnaj. — A ten Hordubal ma we wsi ludzi nieżyczliwych. Wiadomo, bogaty Amerykanin, a sąsiadów nie poczęstował jak się należy.

Stary Manya podniósł ręce do góry.

— A bogaty taki! Na karku nosi worek z samymi dolarami...

— Widzieliście je?

— Widziałem. Przecie przyjeżdżał do nas kupować zagrodę i pokazywał pieniądze. Było więcej niż siedemset dolarów, proszę pana. Nieżyczliwych miał we wsi dużo, niezawodnie. Proszę grzecznie, pyszny człowiek nie miewa przyjaciół.