— Chodź no tu, chłopcze — woła go z ojcowską życzliwością Gelnaj. — To tylko tak dla porządku. Gdzie był Szczepan dzisiejszej nocy?
Djula otwiera zdumione oczy i spogląda pytająco na starego i na Michała. Nikt nawet nie mrugnął.
— Był tutaj — mówi cicho Djula. — Spał na strychu ze mną i z Michałem.
— Dobrześ powiedział — pochwalił go Gelnaj. — No, do kawalerii się zapisujesz czy nie?
Wyrostek szczerzy zęby.
— Zapiszę się, proszę pana.
Z izby wychodzi Biegl i wścieka się w milczeniu.
— Niech pan idzie, panie Gelnaj. Dałem Szczepanowi po gębie. Teraz zamknąłem go w izbie.
— Tego niech pan nie robi — uważa Gelnaj. — Ograniczenie wolności osobistej i tam dalej...
Biegl śmieje się ironicznie.