— Zaraz, zaraz, tylko przez cztery lata. Po raz pierwszy mieli tam ze sobą coś na słomie. Potem gaździna chodziła za nim co noc do stajni. Dowiedziałem się o tym, Karolku, od Hafii.

— Ta pańska Hafia wie jakoś bardzo wiele — uśmiechnął się Biegl.

— A tak — zgodził się Gelnaj — jak wszystkie wiejskie dzieci.

— Więc dalej. Hordubalowa jest ciężarna — rzecz prosta, że przyczynił się do tego Szczepan, bo Hordubal wrócił z Ameryki dopiero w lipcu. Hordubalowa wie, że to się musi wydać. Hordubal nie chciał się nią dzielić...

Gelnaj potrząsa głową.

— E, chyba nie tak, panie Biegl. On sypiał w oborze, a ona na strychu czy w komorze. Mówiła mi o tym sąsiadka.

— Ale ona kręciła się dalej koło parobka.

— Tego właśnie nie wiem — rzekł w zamyśleniu Gelnaj. — Hafia uważa, że nie. Tylko że Polana bywała w ostatnich dniach gdzieś daleko za wsią. Sąsiadka widywała, jak wychodziła.

— Ależ, panie Gelnaj — dziwi się Bigiel — pan ma wiadomości, jak jaka starsza paniusia. Ja zaś próbuję zrobić sobie logiczny obraz.

— Aha. Ale czy nie możecie, Karolku, zatrzymać go dla siebie?