— Wolnego, chłopcze. A wy, Michale, nie mieszajcie się do tego. Szczepanie Manyo, aresztuję was w imieniu prawa. A teraz grzecznie z nami, panie dobrodzieju!

Szczepana Manyę wiozą do miasta. Nie wiezie go ogierek, co nosi głowę wysoko, a jednak ludzie zatrzymują się i patrzą. Z jednej i drugiej strony Szczepana siedzi żandarm z karabinem między nogami. Szczepan pośrodku. Nie zsunął kapelusika na tył głowy i nie rozgląda się po równinie. Tam oto rzeka, tutaj pasą się krowy, wśród tataraków błyszczy moczar... Ale Szczepan patrzy tylko na rdzawe plecy jakiegoś obcego woźnicy.

Gelnaj rozpina mundur i staje się rozmowny. Tyka Szczepana, ale ani słowem nie zawadzi o Hordubala. Mówi tylko o gazdowaniu, o zagrodzie w Rybarach, o koniach. Szczepan zrazu odpowiada tylko półgębkiem, ale potem i on staje się rozmowny.

— A tak, ten ogierek. Kiepsko go gazda sprzedał i nawet nie wiadomo, komu i za ile. Osiem tysiączków można było dostać za niego, do stadniny go oddać należało, ale przedtem trzeba było dopuścić go do tej czarnej klaczki. Ej, panie, chciałbym był to widzieć! — Oczy Manyi błyszczą. — I takiego konia gazda sprzedał! Grzech po prostu! Wałacha powinien był sprzedać albo tę kobyłę ze źrebięciem, ale nie ogierka — wścieka się Szczepan, aż w kącikach ust ukazuje mu się piana.

Biegl jest zgorszony i myśli sobie w duchu, że z aresztantami wolno mówić tylko urzędowo.

— Hej, panie — mówi Szczepan jakby do samego siebie — gdyby nas wiózł ten ogierek... sam bym schwycił za lejce... dopieroż by się jechało!

IV

— Niechże pan uważa, panie Gelnaj — wykłada wieczorem Biegl. — Zrobił to ktoś z domowników. Okno wybił od wewnątrz, żeby cała rzecz wyglądała na włamanie. Drzwiami dostać się do domu nie mógł, ponieważ były zamknięte na zasuwę. A więc musiał być w domu już wieczorem...

— Nie było go tam — odpowiada Gelnaj. — Hafia powiedziała mi, że wujek Szczepan wczoraj wieczorem u nich nie był.

— Dobrze. Albo też wpuszczono go w nocy do domu, a to mógł zrobić tylko ktoś z domowników. Obcy więc popełnić tego nie mógł. Szczepan był tam przez pięć lat parobkiem. Cała wieś wie o tym, że przez te pięć lat miał stosunki z Hordubalową...