— Pozostaniesz w Kryvej, Szczepanie?

— Może zostanę, jeszcze się nie namyśliłem — puszy się Szczepan.

— A gaździna?

— Co tobie do tego? — zastrzega się Szczepan, udając dyskretnego.

Jaka masa komarów! A jaskółki aż się ocierają brzuszkami o ziemię. Szczepan ziewa tak mocno, że mało sobie szczęki nie wyłamie. Co ci dwaj tak długo w izbie uradzają? Bodaj sobie nosy poodgryzali!

Z nudów i złości wyrywa Szczepan koszykarską igłę z futryny drzwi i wbija ją w drzewo z całej siły.

— A teraz ją wyjmij! — mówi do Djuli.

Djula ją wyciąga.

— Zobaczymy, kto wbije głębiej.

Przez chwilę bawi ich wbijanie igły w drzwi, aż z drzewa wióry lecą.