— Ty mi tu nic nie gadaj i wynoś się! — krzyknął stary. — Co ty mi się tu będziesz wtrącał!

Pomrukując, wychodzi nadąsany Szczepan na podwórko. Djula, rzecz prosta, przy koniach.

— No co, Djulo? — klepnął go Szczepan po ramieniu.

— Ładny konik — mówi parobek tonem znawcy. — Mógłbym się na nim przejechać?

— Za dobry dla twego zadu — cedzi Szczepan przez zęby i wskazuje głową ku izbie. — Nasz stary....

— Co?

— E, już nic. Robi, co tylko może, żeby mi popsuć szczęście.

— Jakie szczęście?

— Żadne, bo i tak nie zrozumiesz.

Na podwórku cicho, tylko świnia pochrząkuje do samej siebie. Od moczaru słychać derkacze89, a nawet żaby odzywają się już tu i ówdzie.