— A o co wam właściwie chodzi, Hordubalu? Przyszliście kupować gospodarstwo czy zaręczać córkę?

Hordubal zaczerwienił się mocno.

— Gospodarkę kupować — ja? Miałbym kupować gospodarkę na równinie? Błoto będę kupował czy jak? Pręty na fujarki, co? Grzecznie dziękuję, Manyo, ale powiem od razu, o co mi chodzi. Jeśli się z sobą dogadamy i wasz Szczepan zaręczy się z Hafią, to gospodarstwo swoje przekażecie Szczepanowi. Po weselu wasz Michał dostanie ode mnie swoją spłatę i Djula także.

— A Maria? — wyrwał się Szczepan.

— No i Maria. Więcej nie macie już nikogo? Niech sobie Szczepan gazduje tutaj, w Rybarach.

— A Michał? — pyta stary, nie rozumiejąc.

— Dostanie swoją spłatę i niech sobie idzie z Panem Bogiem. Młody człowiek woli dostać pieniądze niż kawałek ziemi.

Stary Manya kręci głową.

— Nie, nie — mruczy — to się nie da zrobić.

— A czemu nie dałoby się to zrobić? — wyrwał się Szczepan.