Aż dobry ojciec poznał go
I chwycił w swe objęcia — z łzą.
Tu różnych rzeczy brak mi, bym mógł zadość
Tak wielką śpiewać i gwałtowną radość,
Która wstrząsnęła starym tak,
Że mało go nie trafił szlag.
Jak w febrze104 matka tak się trzęsła cała,
Drżały jej ręce i głowa jej drżała,
Szczęście ją prawie zbiło z nóg,
Iż syna znów jej wrócił Bóg.