Zlękła się srodze, aż owy róg właśnie
Jak nie zachrapie! jak na głos nie wrzaśnie!
Więc biedna pani się co tchu
W potach zbudziła z swego snu.
Ledwo dzień błysnął, bieży do sąsiadki,
Co dar wróżenia ze snów miała rzadki,
Ta z rady w radę zgadła wraz,
Że chłopak będzie, i to — bas.
A jako znaczyć tamten róg nie może
Nic, tylko właśnie dzielne sługi boże,