I te herbaty, coś je pił —

Łgarstwo, boś cymbał, jakeś był!

Płakać mi teraz z ranka do wieczora,

Iżem zacnego nie słuchał Rektora,

Gdy mówił, że ci owce strzyc

I być pastuchem, więcej nic!

Byłbym przynajmniej nie doszedł do nędzy,

Nie cisnął w błoto tak wiele pieniędzy,

Które — bogdajżeś licha zjadł! —

Tak dobrze, jakbyś z mieszka kradł!»