Tak to senator unosił się w gniewie,

Słowami sycąc swej pasji zarzewie,

Już się do kija nawet brał,

Jak rodzicielski afekt144 chciał.

Ale iż kogo pasja tak ognista

Chwyci, na zdrowiu rzadko ten korzysta,

Więc Jobs sięgając, gdzie miał bat,

Nagle się zachwiał, na ziem padł.

Dawno on miewał podagrę145 w kolanie

Od tłustych potraw i żółci ulanie.