Szloch słychać panny, prośby, lecz

Skrybent przed świtem musiał precz.

O mały figiel, że i pannę samę

Los za otwartą nie wyrzucił bramę,

Lecz się zaklęła panu, że

Nic nie wie co, jak albo gdzie!

Wszakże kandydat z tej alternatywy

Z kilkorgiem guzów uszedł ledwo żywy,

Choć się na święty klęła chrzest

Panna, że też niewinny jest.