Lecz trafić żaden nie mógł tak,
Żeby to damie poszło w smak.
Jeden za stary, drugi był zbyt młody,
Ten ciężki, gruby, ów cienkiej urody,
To ślepy, głuchy, to znów zyz192,
To kuternoga193 albo łys.
Aż się Hieronim odważył nareszcie
Do usług stawić pobożnej niewieście.
Ta, gdy spojrzała tylko raz,
Rzekła: «W sam raz to dla mnie bas! »