I do ramienia tuli się,
Już na kanapie, już też gdzie.
To znów śpiewania uniesiona żarem
W ramiona całym pada mu ciężarem,
Takim dyszkantem piszcząc, że
Boże wszechmocny zmiłuj się!
Długi czas ślepy byl Hieronim na to,
Z ową przejrzałą świątkując Hekatą197.
Wreszcie miarkować począł sam,
Co myśli ta najlepsza z dam.