Tak z pełnym trzosem, nie bojąc się głodu
Wędrował luzem od grodu do grodu,
W której wędrówce poznał też
Niejedną karczmę wzdłuż i wszerz.
Gdzie kompanija za kuflem na ławie,
A gospodyni nie wstrętna zabawie,
Gdzie na kominie suche drwa,
Brał wypocznienie dzień lub dwa.
Raz się zdarzyło, że przed nocą samą
Znów przed gościnną taką stanął bramą,