Z daleka to już było znać,
Że rady sobie nie mógł dać.
Biegnąc, Hieronim po oznakach różnych
Poznał od razu swych kupców podróżnych.
Jakże nie wzniesie kij by cep,
Jakże nie lunie ich przez łeb!
«Złodzieje! — wrzaśnie — gdzie moje talary?!»
Padł zaraz jeden puściwszy z ust pary,
A drugi widząc, iż jest źle,
Jakby wiatr poniósł — puścił się.