Bo jadł, ssał, sypiał miły zuch

Za tęgich chłopców trzech lub dwóch.

I tego przecież było mu za mało,

Więc krzyczał nieraz i godzinę całą,

Jakby ze skóry darł go kto

Albo go szczypał, albo co.

Wszyscy więc w domu, tak młody, jak stary,

Poznali zaraz, że to były czary,

Że ktoś uroki rzucił złe,

I że odczynić trzeba je.