Zbrzydził senator sobie świat,
Sen, fajkę, nawet «Morgenblatt».
Lecz głębiej jeszcze cierpi matka w duszy
I płacze stojąc albo gdzie się ruszy,
Tylko rodzeństwu, ile wiem,
Nie grozi rozpacz niczym złem.
Rozdział jedenasty
jak Hieronim konno do stacji pocztowej przybył i jak się w zajeździe z znacznym jednym podróżnym poznał, który się niźnik zwał, a który zbawienne nauki Hieronimowi dawszy, sam się być hultajem pokazał.
Tak więc Hieronim jechał w świat szeroki,
Pachołek za nim i pękate troki52,