Złoto i srebro, nawet miedź,
Którą starości kryła śniedź.
Tak to matczysko ciułało po trosze
Na złą godzinę jaką owe grosze,
Chowając skrzętnie z dawnych lat
Co rzadszy pieniądz do tych szmat.
Z radości tedy ująwszy się w boki,
Rozkazał panicz rozwiązywać troki,
Chociaż do syta w domu jadł,
Zanim na konia w drogę siadł.