Latem na koniu jeździł za rogatki,

A zimą w łyżwach na lód leciał gładki,

Wszelkiej uciechy biorąc kwiat,

Jakby dla niego istniał świat.

Cóż kiedy wiosną przybyły wyprawy!

Więc — na majówki, na wieś, na murawy,

Gdzie jędrnych dziewcząt zawsze dość

I gdzie jest miły taki gość!

Toż kiedy wracał, wtedy bez ochyby

Śpiącym filistrom wybijał gdzie szyby,