— Nie, nazbyt się przeraziłem.
— To niedobrze.
— Oczywiście, bardzo niedobrze... sam pojąłem to teraz i właśnie wracałem do młyna... Wilhelmie, chodź ze mną!
— Dobrze, pójdę.
— Dziękuję ci. Jakie to szczęście, że cię spotkałem!
— Było to zrządzenie przeznaczenia jak wszystko inne.
— Tak... ale czyż i to było zrządzeniem przeznaczenia, że...
Przerwał przerażony. Omal nie powiedział: „to, że oni oboje tam byli”. — Zapomniał, że nie wolno mu wiedzieć, kto padł ofiarą.
Leśniczy przytwierdził.
— Oczywiście. I to, że zastrzeliłem Peera Vibe... i to również, co się wydarzyło w twoim młynie. Bez woli bożej ani jeden wróbel nie spadnie na ziemię.