— Potem złożyliśmy ręce i pomodliliśmy się cicho za jej duszę.

— Bardzo to ładnie, że modliliście się za nią — rzekł młynarz silnie wzruszony.

— Wreszcie zapaliliśmy latarnię i wyszliśmy na dwór, aby się upewnić... I to jest pewne, że nikt nie zbliżał się do okna: nie było śladów, chociaż ziemia była tak miękka, że każdy nasz krok pozostawiał wyraźne odciski.

Młynarz wpatrzył się przed siebie nieruchomym wzrokiem i potrząsnął głową... był to raczej ruch namysłu niż powątpiewania. Ale leśniczy widocznie inaczej go zrozumiał.

— Któż mógłby przypuścić coś podobnego? — zauważył po krótkiej chwili milczenia. — Nie, to na pewno nie ręka ludzka pukała w okno, Jakubie.

Hanna, obrażona nieco tym pozornym powątpiewaniem w jej telepatyczne zdolności, zwróciła się ku młynarzowi z rumieńcem na twarzy i z płonącymi oczyma.

— Od dawna już wiadomo, że dusza ludzka posiada tajemne siły, zwłaszcza gdy rozłącza się z ciałem... w chwili śmierci...

— Tak jest — rzekł młynarz — zresztą Chrystyna przejawiała takie tajemne siły jeszcze za życia.

— Jak to? Doprawdy? — zapytało rodzeństwo z ogromnym przejęciem.

— Właściwie, prawdę mówiąc, przejawiło się to dopiero w czasie choroby.